Make bento, not war! #226

przez Malwina

Dzień dobry,

Co dobrego mieliście w pudełkach w ubiegłym tygodniu? U mnie hitem był makaron z batata przygotowany na styl azjatycki. Nie jestem wielką miłośniczką tego warzywa, ale a takiej formie jest dla mnie zupełnie nowym odkryciem. Przy okazji odkurzyłam spiralizer, który kupiłam w ubiegłym roku. W ruch poszły też inne warzywa przerobione na wstążki, ale te głównie kisiłam i marynowałam. Zapraszam do kolejnego wpisu z cyklu” Make bento, not war!”

Dla przypomnienia: moje pojemniki to zazwyczaj prostokątne Monbento, Połówek korzysta z Monbento Square, szklanych pojemników z Lidla (tych dzielonych) i szklanych z IKEA.

Make bento not war

Poniedziałek

Mój zestaw składał się z dwóch posiłków. W górnym pięterku ryż z kurkumą, klopsiki roślinne (gotowiec kupiony kiedyś na promocji i zamrożony), ogórki kiszone od Mamy, domowa ljutenica sprzed chyba dwóch lat.

Na dole sałatka: komosa (25 g suchego ziarna przed gotowaniem), bób (oczywiście mrożony latem), ciecierzyca, papryka marynowana (znów z pomocą przychodzą słoiki od Mamy), pomidorki, posiekana dymka, dressing z 1 łyżeczki oliwy, 2 łyżeczek białego octu balsamicznego, pół łyżeczki gładkiej musztardy, odrobiny czosnku, suszonego oregano, soli i pieprzu.

Make bento not war

Wtorek

U góry komosa smażona z warzywami. Na patelnię wrzuciłam kawałek posiekanego pora, cukinię, brązowe pieczarki, czosnek. Smażyłam przez około 5-6 minut na średnim ogniu. Kolejno dodałam obrany bób, ciecierzycę, mieszankę przypraw z chili, sól i pieprz. I gotowe 🙂

W drugiej części reszta klopsików i makaron z batata. Makaron robię przy pomocy spiralizera (kupiłam kiedyś z Mango – mieli swoje wystawki w Tesco). Taki „makaron” w trakcie smażenia mocno straci na swojej objętości. Pamiętajcie, że najlepiej robić go w woku lub na dużej patelni. Smażyłam go przez około 10 minut, dodałam posiekany czosnek, troszkę imbiru i chili, krótko przesmażyłam, kolejno wlałam sos (3 łyżki japońskiego sosu sojowego, 2 łyżki octu ryżowego, 1 łyżka syropu klonowego, 1 łyżeczka sosu sriracha) i wymieszałam szczypcami. Posypałam dymką, sezamem i orzeszkami. Jak za batatami średnio przepadam, to w takiej formie bardzo mi smakuje. Także na zimno. Przy okazji ciekawostka – bataty można jeść na surowo. Obecnie nastawiłam dwie nowe kiszonki, w tym jedną właśnie z surowych batatów. Eksperymentalnie zrobiłam też kiszonkę z dodatkiem jogurtu kokosowego. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

W cyklu „Make bento, not war!” nie mogło zabraknąć pudełek Połówka. Tego dnia zapakował resztę makaronu z batata. Dorzucił jeszcze upieczone mięso z indyka, ale już nie zdążył zrobić zdjęcia.

Make bento not war

A tu zupa miso. Zawsze mamy w lodówce słoik z zawekowanym wywarem warzywnym. Przesmażyłam w garnku posiekany czosnek, imbir chili, wlałam wywar. Zagotowałam, wrzuciłam paski marchewki zrobione przy pomocy obieraczki do julienne, grzyby shimeji, groszek cukrowy. Czubatą łyżkę pasty miso przełożyłam do miski, wlałam chochelkę zupy, dokładnie wymieszałam trzepaczką i przelałam z powrotem do garnka. Pamiętajcie, że nie wolno zagotować miso ponownie, bo straci swoje cenne właściwości. Jedynie mocno ją podgrzewamy. Osobno ugotowałam makaron i jajko. Jeśli chcecie zabrać taką zupę na wynos, to makaron i jajko transportujcie osobno. Tu była ona jedzona chwilę po wyjściu z domu.

Make bento not war

Środa

Kolejne pudełko Połówka. W środku zaprawiony ryż do sushi, łosoś w sosie chili (przepis z nowej książki „Lunchbox na każdy dzień” – bazowałam na przepisie na tofu w sosie chili), ogórki marynowane (przepisów również z nowej książki) i resztka makaronu z batata.

W drugim pudełku Połówek stir-fry z polędwiczką wieprzową i warzywami (niestety zgubiłam zdjęcie, pojemnik jest widoczny na zdjęciu otwierającym wpis).

Przepis: Marchewkę przepuściłam przez spiralizer i pokroiłam w mniejsze kawałki. Można ją też po prostu posiekać nożem w julienne. Kawałek czerwonej papryki i żółtej pokroiłam w paseczki, cukinię w kostkę, pora w plasterki. W woku rozgrzałam olej, wrzuciłam pokrojoną w cienkie paseczki polędwiczkę wieprzową (około 130 g) i smażyłam przez około 2-3 minuty na dużym ogniu, aż przestała być surowa. Przełożyłam ją na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym.

Do woka wrzuciłam marchewkę, papryki, cukinię, pora, grzybki shimeji i smażyłam na dużym ogniu, cały czas mieszając, przez około 4 minuty. Dodałam posiekany czosnek, troszkę imbiru, kilka strączków groszku cukrowego, przesmażyłam. Wrzuciłam polędwiczkę, ugotowany makaron somen (100 g) i wlałam sos (1 łyżka sosu sojowo-grzybowego, 1 łyżka melasy z trzciny cukrowej, 2 łyżki octu ryżowego, 2 łyżki japońskiego sosu sojowego). Wymieszałam i smażyłam jeszcze przez 1-2 minuty. Na koniec dodałam sezam i orzeszki.

1 komentarz
0

Podobne posty:

1 komentarz

Luśka 03/12/2019 - 7:33 am

Jak zawsze mnóstwo inspiracji. Dziękujemy

Odpowiedz

Skomentuj

* Korzystając z tego formularza, zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych osobowych przez stronę Filozofia Smaku

Ta strona korzysta z plików cookies w celu poprawienia jakości obsługi. Zaakceptuj Czytaj więcej: Polityka prywatności i plików cookies