Co to jest furikake?

przez Malwina

Furikake

Dzień dobry,

Przy okazji premiery mojej książki, pojawiło się sporo pytań o azjatyckie produkty. Postanowiłam, że od czasu do czasu będę Wam pisać o różnych japońskich (i nie tylko) dodatkach. Wyjaśniać co to, do czego się to używa itd. Na pierwszy ogień idzie furikake.

Co to jest furikake?

To japońska przyprawa, wykorzystywana zazwyczaj do posypywania ugotowanego ryżu. W najprostszej wersji może być to po prostu uprażony sezam, choć popularniejsze są mieszanki skomponowane z kilku składników, np. nori, płatków chili, płatków bonito, suszonych warzyw, wasabi, orzechów itd. Rodzajów furikake jest mnóstwo.

Furikake można kupić w sklepie lub przygotować własną mieszankę. Na głównym zdjęciu w tym wpisie widzicie moje domowe furikake na bazie sezamu  i nori. Dokładny przepis na nie znajdziecie w mojej książce.

Furikake

Zdjęcie autorstwa Magdaleny z blogu JaponiaBliżej.

W Japonii furikake można kupić sprzedawane m.in. w małych torebkach od razu do wykorzystania. Na powyższym zdjęciu macie właśnie takie furikake. Gotowe furikake jest często barwione i na potrawie wygląda niczym konfetti. Ma ono postać suchą. Wystarczy otworzyć opakowanie i jego zawartość wysypać na potrawę.

co to jest furikake

Zdjęcie autorstwa Magdaleny z blogu JaponiaBliżej.

Do czego używać furikake?

Tak naprawdę furikake możecie wykorzystywać do doprawiania czego tylko zapragniecie. Ja dodaję je często do sushi, onigiri, posypuję nim ryż, makaron, twarożek, sałatki, warzywa, tofu, ramen, hot-dogi. Możliwości jest mnóstwo. Wiele pomysłów na wykorzystanie tej posypki znajdziecie we wpisach w cyklu Make bento, not war!. Potrawy posypane furikake smakują o wiele lepiej i z pewnością wyglądają bardziej atrakcyjnie. Przede wszystkim w bento.

Czy w Polsce można kupić furikake?

W marketach widziałam furikake pewnej popularnej firmy specjalizującej się w produktach azjatyckich. Składało się ono z barwionego sezamu, więc średnio mnie zainteresowało (8 zł za 25 g kolorowego sezamu to dość sporo). Jeśli używaliście go, to dajcie znać, jak wypada smakowo.

Za to przypadkiem w Tesco odkryłam fantastyczne furikake. Sprzedawane jest w małych słoiczkach (to ich marka własna z serii Finest). Dokładnie nazywa się to: „Japanese style mix”. W składzie ma m.in. grzyby shiitake, herbatę sencha, wodorosty, wasabi. Jest prze-pyszn-ne! Na tyle smaczne, że właśnie odkryłam, że do jednego z już otwartych słoiczków dostał się mol (wykończę się kiedyś przez te latające natręty). Dobrze, że zrobiłam większe zapasy 🙂

PS. Jeżeli czas pozwoli (a niestety jestem zawalona pracą), to postaram się podzielić z Wami moim ostatnim wynalazkiem, czyli dyniowym furikake.

***

Znacie furikake? Do czego najczęściej je wykorzystujecie?

12 komentarzy
1

Podobne posty:

12 komentarzy

Ula 09/11/2018 - 12:45 pm

Zaczyna się bardzo fajny cykl! Przy okazji prosiłabym o pokazywanie w nim różnych zastosowań dla mniej znanych składników i przypraw, bo te kupione do konkretnego przepisu zalegają potem w szafce (czekają na … mole). A w połączeniu z „Nie marnuję ” – byłoby naprawdę super.
P.S. I jeszcze moje prywatne pytanie: zbliża się powolutku Mikołaj i Święta, zaczynam myśleć o prezentach : czy w sklepie Zanshin można się spodziewać promocji na Bento MB? Chciałabym skompletować córci „zestaw startowy ” (pojemnik + OCZYWIŚCIE książka przewodnia:) – niech się uczy i wciąga na dobrych wzorach 😁. Ula

Odpowiedz
Malwina 14/11/2018 - 6:35 pm

Co do promo, to niestety nie wiem. Sama zamawiam w cenach sklepowych (plus mój kupon -10% FILOZOFIASMAKU). Jak jest jakieś większe promo, to raczej na modele, które już wychodzą. Teraz u nas na grupie na Fb jest konkurs i wygrać można właśnie pudełko MB. Zachęcam do udziału 🙂

Odpowiedz
Pelargia 10/11/2018 - 10:14 am

A ja chciałam zapytać, do czego mogę wykorzystać sos sojowy.

Odpowiedz
Malwina 13/11/2018 - 6:54 am

Można nim doprawiać zupy, sosy, warzywa i nawet surówki. Najlepiej wpisz na blogu w wyszukiwarce frazę „sos sojowy”. Znajdziesz bardzo dużo przepisów. Z takich najprostszych polecam szczególnie flaczki z boczniaków. Są pyszne 🙂

Odpowiedz
Ervisha 10/11/2018 - 3:02 pm

Dziekuję za informację 🙂 Czego to człowiek może się dowiedzieć 🙂

Odpowiedz
Dorota 10/11/2018 - 7:43 pm

Pierwszy raz słyszę o tej przyprawie. Przy okazji robienia zakupów w Tesco postaram się wypatrzeć słoiczek i wypróbować furikake:)

Odpowiedz
Agnieszka Wieczorek 11/11/2018 - 1:31 pm

Z chęcią poczytam o nieznanych mi produktach. O tej przyprawie nie miałam pojęcia. Jak będę następnym razem w Tesco to się rozejrzę za słoiczkiem 🙂

Odpowiedz
Magda 11/11/2018 - 3:03 pm

Nigdy nie słyszałam o takiej przyprawie, ale jak będę w Tesco to może sobie kupię i wypróbuję 🙂

Odpowiedz
Ange76 13/11/2018 - 11:41 am

Zrobiłam furikake wg przepisu z książki i potwierdzam, ze nadaje się naprawdę do wszystkiego. Posypuję tą przyprawa sałatki, ryże i makarony, a prażony sezam bardzo przyjemnie chrupie podczas jedzenia 🙂

U mnie z molami to samo. Cały czas plugastwo lata, a ja bezskutecznie poszukuje wylęgarni, albo znajduje ją w najkosztowniejszych składnikach i przyprawach :/ Próbowałaś te lepy na mole spożywcze? Zwykle po zawieszeniu takiego czegoś na chwilę jest spokój.

Odpowiedz
Malwina 13/11/2018 - 12:44 pm

Lep to strata pieniędzy moim zdaniem. On przyciąga mole, więc przy okazji może zaprosić do nas te od sąsiada. U mnie na tę pułapkę przyklejałam się jedynie ja 😀 Najlepsza jest płytka na mole, koszt około 15 zł. Niestety z racji naszych ogoniastych milusińskich nie możemy jej użyć. Mam wrażenie, że im coś droższe, to tym bardziej im smakuje (molom, nie ogoniastym, ogoniastym wystarczą chrupki kukurydziane). Pszennej mąki tknąć nie chcą, za to orzechową już tak 😉

Odpowiedz
Ula 17/11/2018 - 1:37 pm

U mnie na niewidocznym fragmencie szafek kuchennych mam zawsze „pułapko-lepy”. One działają na zasadzie feromonów żeńskich, tak więc jak się (już fruwający) panowie przykleją do ” takich kobiet”, to dzieci z tego nie będzie i o tyle moli mniej 😁
A całą spożywkę systematycznie przeglądać i pakować w SZCZELNIE ZAKRĘCANE pojemniki. Ula

Odpowiedz
Malwina 18/11/2018 - 12:24 pm

Jak wspominałam gdzieś wyżej, niestety te feromony mogą nam przyciągnąć mole od sąsiada (np. przez kratkę wentylacyjną). Od chyba 3-4 lat wszystko mam w słoikach i szklanych pojemnikach. No ale wystarczy, że nie dokręci się takiego pojemnika mocno i te małe france jakimś cudem się tam dostają. Z doświadczenia wiem, że chyba najlepiej sprawdzają się słoiki typu weck.

Odpowiedz

Skomentuj

* Korzystając z tego formularza, zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych osobowych przez stronę Filozofia Smaku

Ta strona korzysta z plików cookies w celu poprawienia jakości obsługi. Zaakceptuj Czytaj więcej: Polityka prywatności i plików cookies