Moja bento historia #16

przez Malwina

Dzień dobry,

Dziś w cyklu Moja bento historia goszczę Małgosię z bloga Matczyne Fanaberie. Od dawna podziwiam niezwykle apetyczne lunchboxy, które przygotowuje dla swoich dzieci. Na swoim blogu pokazuje, że śniadaniówki nie muszą być nudne – wręcz przeciwnie!

Małgosia opowie Wam dzisiaj, jak zaczęła się jej przygoda z lunchboxami. Myślę, że ten tekst będzie bardzo pomocny dla wszystkich młodych rodziców, którzy chcieliby, aby ich pociechy zaczęły zabierać ze sobą coś więcej niż nudną kanapkę. Temat żywienia dzieci jest niezwykle ważny i cieszę się, że coraz więcej osób zaczyna zwracać uwagę na to, co dzieci jedzą poza domem. Zapraszam do lektury!

Od jak dawna przygotowujesz posiłki do szkoły dla swoich dzieci? Co Cię do tego skłoniło?

Przygodę z pudełkami na wynos zaczęłam wcześniej niż nasze dzieci szkołę 🙂 Podchodząc świadomie do żywienia dzieciaków zaczęłam zabierać lunchboxy z warzywami, owocami czy prostymi przekąskami do kina, na wycieczkę, spacer, podróż samochodem. Dla dzieciaków to normalne, że mamy ze sobą pudełko. Naturalnym krokiem było dla mnie przygotowywanie urozmaiconych pudełek do szkoły, a nie zwykłej kanapki.

Nasza córka (Marianna) zaczęła zabierać lunchboxy ze sobą we wrześniu ubiegłego roku.

Czy inni rodzice również przygotowują pudełka dla swoich pociech? Jak to wygląda w Twojej szkole. Co zabierają ze sobą dzieci?

Tak, rodzice przygotowują pudełka, bo aktualnie nie zabiera się raczej drugiego śniadania w papierze czy torebce foliowej, co pamiętam ze swoich czasów szkolnych. Dziś drugie śniadanie dzieciaki przynoszą w najróżniejszych pudełkach. Niestety ich zawartość to zazwyczaj przypadek lub nuda. Niewielu rodziców podchodzi do tego zadania odpowiedzialnie.

Obserwuję i słucham, jak Marianna opowiada, co dzieci przynoszą. Prowadząc warsztaty kulinarne w klasie córki rozmawiałam także z dziećmi o tym, co mają na drugie śniadanie. Słucham, co mówią nauczyciele.

Z moich obserwacji mogę wyciągnąć jeden wniosek: nie jest najlepiej. Jest grupa dzieciaków w klasie, która przynosi kupne słodycze na drugie śniadanie. Czasami jest to dodatek do kanapki, a innym razem jest to zwyczajnie drożdżówka ze sklepu jako pełen posiłek.

Sądzę, że to obowiązek rodziców, aby dzieci jadły zdrowo. Żadne programy w których uczestniczy szkoła nie pomogą. Co ma zrobić nauczyciel, gdy dziecko ma niezdrowy posiłek? Wyrzucić? Co ma dać w zamian? Nie przekonują mnie teksty, że dostaje to, co lubi. Pewnie, że jak dziecko je drożdżówki, słodkie ciastka i inne łakocie to po to sięga chętniej. Prowadząc warsztaty widzę, że dzieci chętnie jedzą zdrowe posiłki. Z zaciekawieniem sięgają po zdrowe wersje przekąsek. Okazuje się, że lubią bakalie. Tylko ktoś musi te bakalie, czy inne zdrowe posiłki im włożyć do pudełka.

Oczywiście są także rodzice, którzy zwracają uwagę na to, co dziecko je. Dzieci mają w pudełkach surowe warzywa, owoce i jeśli słodkości, to zdecydowanie wypieki domowe. Niestety ciągle to mniejszość.

Z jakich pojemników korzystasz, które polecasz i dlaczego?

Uśmiechnęłam się na to pytanie. Pomimo, że nasza przygoda ze szkolnymi lunchboxami nie jest długa, liczba sprawdzanych pudełek jest ogromna.

Wybierając pudełko dla dziecka do szkoły trzeba mieć świadomość, że nie będzie ono obchodziło się z nim tak, jak my. Dzieciaki zwyczajnie rzucają plecakami, a nie raz, nie dwa takie pudełko ląduje na podłodze. Bardzo często proste pudełka, takie za kilka, kilkanaście złotych szybko kończyły swój żywot. Mamy też takie, które użyliśmy tylko raz.

Jeśli chodzi o pudełka dla dzieci do szkoły jestem zakochana głównie w dwóch markach. Dlaczego? Wygrały test na szczelność i dziecioodporność 😉 Lubię także, gdy pudełko jest zwyczajnie ładne. Wielokrotnie usłyszałam, że kupowanie takich pojemników to moja matczyna fanaberia, bo jest to większy wydatek niż pudełko z ulubionymi bohaterami bajek. Wiele osób jednak przyznaje mi rację i woli kupić raz a dobre pudełko, a nie co miesiąc lub częściej kolejne za kilkadziesiąt złotych.

Na pierwszym miejscu jest Littlelunchbox, marka australijska, która podbiła nasze serce.

Lekkie, szczelne i z wieloma przegródkami, co fantastycznie pozwala urozmaicać posiłki do szkoły. W zależności od modelu 2, 3 lub 5 komór w pojemniku. Nasza córka zabiera w nim zarówno jogurt z bakaliami, serek czy konfiturę. Nic nie przecieka, a dziecko ma fantastyczny dodatek do placuszków czy gofrów. Te pudełka mają bardzo ładne grafiki i duży wybór kolorów. Przegródki sprzyjają przygotowywaniu zbilansowanych porcji przekąsek i posiłków. Jedzenie nie przemiesza się.

Moja bento historia

Kolejne cudowne pudełka, z których korzystamy to Yumbox.

To pudełko jest zdecydowanie cięższe, ale także szczelne i z wieloma przegródkami. Co ważne, jedzenie nie przemiesza się. W zależności od modelu może być nawet 6 przegródek. Tak jak w pudełkach Littlelunchbox pokrywka jest uszczelniona warstwą silikonową.

Te pudełka można myć w zmywarce, a wyjmowany element można dokupić samodzielnie. Dziecko może także ozdobić sobie takie pudełko wg własnego pomysłu. Warto tylko wybrać wodoodporne naklejki.

Na wyjścia najchętniej zabieramy Monbento Gram albo Monbento Tresor. Idealne do zabrania małych przekąsek typu warzywa czy owoce lub nawet kanapki. Fantastycznie sprawdzają nam się zarówno w mieście, jak i podczas podróży czy górskich wycieczek. Mamy także wśród szkolnych lunchboxów fajne i praktyczne pudełko Tefal.

Moja bento historia
Moja bento historia

My z małżonkiem korzystamy głównie z pudełek Monbento. W jedno pudełko pakuję drugie śniadanie i lunch. Mam także ulubione pudełko do zabierania zupy na wynos LunchPot Black+Blum. Lubię i polecam zarówno te w wersji pojedynczej, jak i dwa pudełka.

Praktyczny, bardzo pomysłowo zaprojektowany pojemnik na lunch. Górny pojemnik jest większy i można w nim swobodnie zmieścić dużą porcję zupy, sałatki, czy danie jednogarnkowe.

Zarówno do szkoły, jak i na wszelkie wyjścia zabieramy wodę w butelce lub bidonie. Dzieciaki korzystają głównie z bidonów Tefal oraz mniejszych butelek Monbento. Do szkoły bidony Tefal, gdyż zdarzało się, że dziecko nie zakręciło butelki i była mała powódź w plecaku. Te bidony maja taką funkcję, że nie da się zakryć nakrętki, jeśli nie został zakręcony kurek do picia.

Moja bento historia

Co najczęściej pakujesz do dziecięcej śniadaniówki?

Nasza córka je obiady w szkole więc zabiera ze sobą posiłek na drugie śniadanie i jakieś przekąski.

Często robię gofry, ale nie takie typowe słodkie. Królują gofry warzywne, zazwyczaj w duchu zero waste, gdy mamy jakieś resztki humusu czy pasty warzywnej do chleba. W gofrach idealnie utylizuje się nie dojedzony serek homogenizowany czy jogurt.

Wszelkie placuszki, racuchy czy tosty zapiekane w gofrownicy zawsze znikają. Wykorzystuję także naleśniki, domowe tortille. Oczywiście czasami przygotowuję także kanapki. W zależności od fazy jedzeniowej naszego dziecka raz będzie to kanapka wypełniona po brzegi warzywami, rybą lub pieczonym mięsem, a innym razem tylko z żółtym serem.

Bakalie, warzywa i owoce to zestaw obowiązkowy. Hitem są fasolowe gofry. Marianna zawsze zabiera zarówno swoje ulubione bakalie czy orzechy, jak i coś dla koleżanek. Ostatnio królują orzechy uśmieszki, czyli nerkowce.

Jak wygląda to u Ciebie na co dzień? Kiedy zapełniasz pudełka, jak organizujesz gotowanie do lunchboxu? Czy przygotowujesz pudełka także dla siebie lub męża?

Od jakiegoś czasu planuję jedzenie dla całej rodziny. W zaplanowanym jadłospisie mam także rozpisane pudełka na wynos do pracy, jak i do szkoły. Wszystko jest tak pomyślane, aby nie było zbyt dużo pracy, ale aby zestawy do zabrania przez dziecko czy przez nas były pełnowartościowe i pożywne.

Racuchy, gofry czy owsiankę przygotowuję zawsze wieczorem. Jeśli w pudełku ma być domowa bułka czy krakersy to są przygotowywane wcześniej. Najczęściej wykorzystuję do tego weekend.

Jakie rady dałabyś rodzicom, którzy chcą zacząć gotować do śniadaniówki?

To wbrew temu, co może Ci się wydawać jest bardzo proste. Trzeba mieć tylko plan. Zaproście dziecko na wspólne przygotowywanie takiego pudełka. Rozpiszcie ulubione posiłki i sprawdźcie, co będzie się nadawało do zabrania do szkoły. Rozmawiajcie, mówcie, dlaczego warto zabierać pełnowartościowy posiłek z domu. Pokażcie, co sami zabieracie do pracy.

Czasami warto wykorzystać właśnie fajny, funkcjonalny pojemnik. Może wykrawaczki do kanapek i zabawne widelczyki, aby dziecko zachęcić do takiego posiłku.

Moja bento historia

Jakie przepisy do pudełka Twoje dzieci lubią najbardziej? Podziel się proszę swoimi najlepszymi przepisami.

Polecam przede wszystkim wypróbować: Gofry z czerwonej fasoli, Domowe tortille, Bułeczki dyniowe,Domowe krakersy, Kulki mocy z pieczonych nerkowców.

2 komentarze
1

Podobne posty:

2 komentarze

Kinga 13/01/2020 - 8:29 am

Fajne, przemyślane pudełka. Mam tylko pytanie o to jak dzieci radzą sobie z korzystaniem z takich pudełek w szkole. Mają gdzie je postawić? Jak byłam jeszcze w szkole to pamiętam, że nudziły mnie kanapki ale były one najłatwiejsze w momencie gdy na przerwie mogłeś albo stać albo siedzieć pod ścianą na podłodze. Choć głównie chodzi o gimnazjum i liceum. W podstawówce obiad szkolny można było zjeść na stołówce, więc pewnie i własny posiłek by można było.

Odpowiedz
Malgosia 13/01/2020 - 2:00 pm

@Kinga córka jest w podstawówce i nie ma problemu z postawieniem pudełka. Mają 30 minutową przerwę na drugie śniadanie, a po południu kolejne 30 minut na podwieczorek. Mamy trochę inny system, bo dzieci mają bloki lekcyjne po 90 minut, a nie 45 minutowe lekcje, stąd dłuższe przerwy.

Znam jednak dzieciaki, które mają 45 minutowe lekcje i krótkie przerwy i też dają radę.

Odpowiedz

Skomentuj

* Korzystając z tego formularza, zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych osobowych przez stronę Filozofia Smaku

Ta strona korzysta z plików cookies w celu poprawienia jakości obsługi. Zaakceptuj Czytaj więcej: Polityka prywatności i plików cookies