„Lunchbox na każdy dzień” – jak powstawała moja druga książka?

by Malwina

Dzień dobry,

Podobnie, jak w ubiegłym roku, przygotowałam dla Was post, w którym zgromadziłam najczęściej pojawiające się pytania dotyczące najnowszej książki „Lunchbox na każdy dzień. Nowe przepisy”. Wybrałam te, które pojawiały się najczęściej na moim Ig i na grupie na Facebooku.

Książkę „Lunchbox na każdy dzień. Nowe przepisy” kupicie TUTAJ. Jest też dostępna w większości księgarni internetowych. Stacjonarnie szukajcie jej w Empiku.

Skąd pomysł na drugą książkę?

Zamysł drugiej książki był na początku zupełnie inny i w sumie sama koncepcja zmieniała się kilkakrotnie. Ostatecznie skupiłam się na niemarnowaniu żywności i pokazaniu odbiorcom, w jaki sposób zminimalizować ilość wyrzucanego jedzenia. Liczę na to, że dzięki książce wiele osób zmieni swoje spojrzenie na kuchnię. Promuję ideę „od korzenia aż po liście”. Na czym ona polega? Jemy produkty w całości. Liście kalafiora, łodyga brokułu, nać marchewki to produkty, z których możemy przygotować wiele smacznych dań, a ich miejsce jest na naszym talerzu, a nie w kuchennym koszu.

Wiele osób uważa te produkty za odpady. Do dziś pamiętam dyskusję na którejś z grup na Fb, gdzie kilka pań było oburzonych, jak w ogóle można jeść takie rzeczy. Coś na zasadzie – mnie stać, nie będę jeść śmieci. Żyjemy w społeczeństwie dobrobytu, i myślę, że nam się od niego tu i tam przewraca. Robimy nieprzemyślane zakupy, wyrzucamy ogromne ilości jedzenia. Chodzenie z własną torbą wielokrotnego użytku przez wiele osób uważane jest za głupią modę. A powinniśmy wrócić do korzeni, zacząć szanować jedzenie. Bo jeśli zakupy do własnej torby to hipsterstwo, to moja śp. Babcia Henia była hipsterką. Pomyślcie o Waszych dziadkach, pradziadkach, o tym jak podchodzili do kwestii związanych z żywieniem. I tu chyba właśnie dochodzimy do meritum – musimy myśleć.

Lunchbox na każdy dzień

W jaki sposób dobierałaś treści do nowej książki?

Przy wszystkim, co tworzę, stawiam sobie pytanie, jaką wartość dana treść da moim Czytelnikom. Stawiam się w roli odbiorcy, który w danym temacie jest zupełnym laikiem i zastanawiam się, jakich treści potrzebuje, czego szuka, o czym chciałby przeczytać. Staram się tłumaczyć wszystko, nawet rzeczy dla wielu osób dość trywialne. Mało doświadczona w kuchni osoba nie musi przecież wiedzieć wszystkiego. W trakcie pracy nad nową książką wzięłam pod uwagę wszystkie otrzymane wskazówki i sugestie. „Lunchbox na każdy dzień. Nowe przepisy.” ma kilka indeksów (znów odzywa się mój pragmatyzm), wygodną tasiemkę do zaznaczania stron. Dodatkowo opracowałam darmowy dodatek z wartościami odżywczymi do wszystkich przepisów. W planach są też kolejne dla wegetarian, z zamiennikami.

TU pobierzesz bezpłatny dodatek do nowej książki z kaloriami i makro.

Jak powstawały przepisy? Skąd wiedziałaś, że dany przepis powinien trafić do książki?

Już w ubiegłym roku pisałam, że mój sposób pracy jest troszkę inny, aniżeli większość osób może zakładać. Najpierw jest pomysł w głowie, później przepis, gotowanie i ewentualne dopracowanie go. Zawodowo zajmuję się tworzeniem przepisów kulinarnych na potrzeby różnych marek i jest to dla mnie naturalna kolej pracy. Oczywiście gdzieś po drodze trzeba dograć proporcje, udoskonalić pierwotny zamysł na danie. Pomysły najpierw spisywaliśmy wspólnie z Połówkiem. Wybieraliśmy kolejno porami roku różne warzywa i robiliśmy burzę mózgów. A skąd wiedziałam, że akurat ten przepis? Tu decydował Połówek. Kilka przepisów odpadło, np. omlet brownie. Tu nie chodzi o to, że był słaby, ale po prostu inne omlety były lepsze. A i tak jest ich w książce sporo.

Czy zmieniłabyś coś w nowej książce?

Na pewno kilka zdjęć, które nie do końca mi leżą. Ale zawsze jest tak, że z perspektywy czasu zrobilibyśmy coś lepiej.

Ile czasu zajmuje napisanie książki?

Normalny człowiek pracuje nad taką książką pewnie przez rok. Nie uczę się niestety na błędach i książkę tworzyłam w dość krótkim czasie. Były to bardzo intensywne 2 miesiące, w przeciągu których musiałam realizować także różne projekty w pracy. Mamy listopad, a ja w dalszym ciągu jestem potwornie zmęczona.

Kto robił zdjęcia do książki?

Zdecydowana większość zdjęć jest mojego autorstwa. Część z nich wykonywał Połówek, gdy ja zajmowałam się pisaniem. Połówek również zawodowo zajmuje się fotografią, więc mógł mnie troszkę odciążyć.

Czym różnią się obie książki?

Wszystkim. W książkach mamy inne treści, inne przepisy. Jeśli mam być szczera, to uważam że nowa książka jest lepsza od pierwszej. Na pewno jestem z niej o wiele bardziej zadowolona, aniżeli z pierwszej.

Kto gotował potrawy, które znalazły się w książce?

Gotowaniem zajął się Połówek. Chciałam wiedzieć, na ile przepisy są dobrze opisane i czy poradzą sobie z nimi także osoby, które nie mają dużego doświadczenia w kuchni.

Jak wyglądają prace przy książce „Lunchbox na każdy dzień”?

Najpierw jest pomysł, później konspekt z zarysem książki, a dalej już pisanie i robienie zdjęć. Gdzieś w międzyczasie grafik tworzy projekty okładki. Na koniec zostaje korekta i łamanie. To najbardziej intensywny okres pracy. No i zostaje jeszcze sprawdzanie treści. Do dziś pamiętam ostatnie dni, które wraz z Połówkiem spędzałam na czytaniu wszystkiego i wyłapywaniu ewentualnych błędów. Po takich 2 intensywnych miesiącach ma się już serdecznie dość książki, choć jeszcze nie pojawiła się nawet w księgarniach.

Czy wydawnictwo narzuca Ci, co ma znaleźć się w książce? Czy poprawia stworzone przez Ciebie teksty?

Nie, nikt nie narzuca mi tego, co ma znaleźć się w książce. Poprawki dotyczą ewentualnych błędów stylistycznych. Moja redaktor czasem hamowała moje zapędy, gdy stosowałam zbyt fachowy język, gdy przynudzałam. U mnie od razu widać, gdy nie do końca coś mi leży. Po prostu źle się mnie czyta.

Ile osób pracuje przy stworzeniu takiej książki?

Poza mną oczywiście redaktorzy, korektorzy, grafik, łamacz, promotor. Tworzenie książki to długi proces, w który zaangażowane jest kilka osób.

Były jakieś wpadki, przeszkody w trakcie pracy nad książką?

By mieć komfort pisania kupiłam nowy laptop. Jak na złość, kolejnego dnia stary wyzionął ducha, a nowy okazał się być popsuty. W rezultacie pracowałam na laptopie, który co chwila się zawieszał, co doprowadzało mnie do szału. Przy okazji zepsuł się aparat i dwa obiektywy, przez co zrobienie ostrego zdjęcia było nie lada wyczynem. Ten rok jest dla mnie wyjątkowo pechowy 😀

Lunchbox na każdy dzień

Kiedy trzecia książka?

Na razie muszę skupić się na nowej książce i działaniach promocyjnych. Czy będzie trzecia, tego nie wiem. Wszystko zależy od tego, czy druga się sprzeda. Takie są realia tego rynku. Obecnie mało kto chce kupować książki, tym bardziej kucharskie.

7 komentarzy
1

Podobne posty:

7 komentarzy

MEG 02/12/2019 - 11:14 pm

Mam obie książki i obie lubie 🙂 W drugiej książce zdecydowanie na plus zasługuje indeks na końcu. W pierwszej przy danym składniku były tylko numery stron, w drugiej są nazwy potraw – duże ułatwienie. Dodatkowo druga książka ma sznureczek – zakładkę. Mała rzecza a cieszy.
Do drugiej książki można pobrać pdf z informacją o kaloryczności. Bardzo brakuje tego dodatku do pierwszej książki. Newsletter nigdy nie dotarł. Mogłabyś jednak zamieścić plik na blogu.

Odpowiedz
Malwina 03/01/2020 - 8:06 am

Hej, jeśli nic do Ciebie nie dotarło, prośba o kontakt na mail: bento@filozofiasmaku.pl.

Odpowiedz
Malwina 03/01/2020 - 8:16 am

Sprawdziłam i Twojego maila nie ma nawet w bazie, więc nie dziwię się, że wiadomość nie dotarła. Chyba, że przy rejestracji użyłaś innego adresu.

Odpowiedz
Luśka 03/12/2019 - 7:31 am

Liczę na to, że będzie kolejna i jeszcze kolejna. Uwielbiam Twoje książki. Kupiłam już kilka egzemplarzy na prezenty 🙂

Odpowiedz
Karolina 10/12/2019 - 1:24 pm

Czy mogłabym prosić o dosłanie dodatku do 1 książki. Zapisałam się na newsletter ale za późno.

Odpowiedz
Malwina 03/01/2020 - 8:05 am

Karolino, prośba o kontakt na mail bento@filozofiasmaku.pl 🙂

Odpowiedz
Ervi 14/12/2019 - 1:27 pm

Z całego serca i szczerze gartuluje 😉

Odpowiedz

Skomentuj

Ta strona korzysta z plików cookies w celu poprawienia jakości obsługi. Zaakceptuj Czytaj więcej: Polityka prywatności i plików cookies