Moja bento historia #15

przez Malwina

Dzień dobry,

Dziś goszczę u siebie Mariannę. Przesympatyczną kobietkę, którą znam od wielu lat i chętnie podglądam na jej blogu Dzieje kuchennej Wiewióry. No właśnie – Wiewióry, bo w sieci znana jest jako Wiewióra. Zdolna, z artystyczną duszą i ogromnym talentem do gotowania. Dziś opowie Wam o lunchboxach, które zapełnia dla dwójki swoich dzieci. Pudełka do szkoły to temat zawsze mocno pożądany, myślę więc, że przygotowany przez nią materiał przeczytacie z ogromną przyjemnością.

Od jak dawna przygotowujesz posiłki do szkoły dla swoich dzieci? Co Cię do tego skłoniło?

Moja córka ma 10 lat a syn 6, więc moja przygoda z przygotowywaniem śniadaniówek dla dzieci trwa już parę ładnych lat a dokładnie 6.

Kiedy zaszłam w drugą  ciążę Córcia przestała chodzić do przedszkola. Okazało się jednak, że bardzo brakuje jej rówieśników, dlatego też zapisałam ją do Klubiku Malucha. Spędzała tam 4-5 godzin, a klubik nie zapewniał wyżywienia, szykowałam więc dla niej trochę smakołyków do pudełka. Nie zawsze były to kanapki. Często owoce, warzywa i kasza z dodatkami.

Kiedy córka poszła do szkoły zawartość pudełka zwiększyła się, ale z początku niewiele, gdyż byłam w domu z synem i nie musiała chodzić na świetlicę. Prawdziwym wyzwaniem okazał się mój powrót do pracy a także czas, gdy syn rozpoczął naukę w pierwszej klasie.

Zawsze chciałam, by moje dzieci odżywiały się w miarę zdrowo. Do tego by samodzielnie przygotowywać posiłki dla dzieci do szkoły zmusiły mnie też ich alergie pokarmowe. Dzieci nie mogą chodzić w szkole na obiady, ani nie korzystają z zasobów sklepiku szkolnego, dlatego też mają spore pudełka, a w nich dużo jedzenia na cały dzień.

Czy inni rodzice również przygotowują pudełka dla swoich pociech? Jak to wygląda w Twojej szkole. Co zabierają ze sobą dzieci?

Niestety szkoła moich pociech raczej nie świeci przykładem. Miałam możliwość przyglądać się zawartości śniadaniówek uczniów z klasy córki i momentami włos mi się jeżył na głowie. Z tego co opowiada syn również wynika, ze prym wiodą kanapki z kremem czekoladowym znanej firmy, batony, wafelki, żelki. Nie słyszałam od dzieci by ich rówieśnicy brali do szkoły warzywa i owoce. Widziałam za to jogurty z tubki i drożdżówki.

Wiem, że mamy przygotowują dla dzieci pudełka, problemem jest jednak ich zawartość. Oczywiście są wyjątki i zdarzają się dzieci z racuszkami czy naleśnikami w śniadaniówkach albo z sałatkami w pudełku, ale to zdecydowana mniejszość. Większość dzieci bazuje na obiedzie zjadanym w szkolnej stołówce i słodkich dodatkach od rodziców.

Z jakich pojemników korzystasz, które polecasz i dlaczego?

Nasze szafki od jakiegoś czasu pękają w szwach od pudełek różnej maści. Przez tyle lat wypróbowaliśmy wiele modeli. Wielokrotnie pudełka przestawały się nadawać do użytku po kilku dniach (głównie takie na kanapki z supermarketu, od tych zaczynaliśmy, pękały, psuły im się zamknięcia).

Pierwszymi pudełkami jakie kupiłam z myślą o jedzeniu do szkoły dla Córci były Slimeline Quaddie Sistema Lunch i Nude Food Movers Smash. Pierwsze z nich okazało się wielkie i niepraktyczne, zupełnie nie szczelne jeśli chodzi o ciecze czy nawet okruszki. Drugie służyło córce kilka lat z rzędu. Jest niezbyt duże, dość płaskie z jednak strony, z drugiej zaokrąglone, lekkie a na dodatek w komplecie zawiera dwa super szczelne pudełeczka. Można je wyjąć i np. na ich miejsce włożyć owoce. Poza tym bardziej płaska część pudełka ma przegródkę więc jedzenie można układać piętrowo. Wadą tego pudełka jest to, ze wykonano je z plastiku, który pęka. Nie od razu ale co jakiś czas musieliśmy kupować nowy egzemplarz.

Poza tymi pudełkami od kilku lat używamy pudełka Goodbyn. Jest lekkie i fajnie wygląda. Jest idealne na zwarte jedzenie, nawet na sałatkę makaronową ale szczelne nie jest. Jeśli zapakuję w nie coś bardziej mokrego dbam o to by było cały czas w poziomie. Dlatego też to ja zazwyczaj korzystam z tego pudełka. Niemniej polecam je szczerze jako transporter kanapek, owoców czy drobnych przekąsek. (zdj. wiewiora.jpg)

Naszym najnowszym nabytkiem, i póki co świetnie się sprawdzającym, są pudełka Yumbox. Kupiłam je dzieciom na nowy rok szkolny. Niestety są dość drogie i ciężkie, ale za to mają dużo przegródek, a pokrywka uszczelniona warstwą silikonową szczelnie dociska przegródki tak, że nic się w pudełku nie miesza. Jedynie ciecze typu oliwa migrują nieznacznie. Dzieci są bardzo zadowolone z pudełek. Yumboxy mają fajne rysunki w środku i są bardzo pakowne. My wybraliśmy największy model Tapas, jeden z 4 a drugi z 5cioma przegródkami. Mieszczą się w nich smakołyki na cały dzień. Czasem tylko jabłko ląduje w całości obok pudełka. Pudełka można myć w zmywarce, a kolorowe wnętrze jest wyjmowane, więc jeśli by się uszkodziło można je wymienić na nowe.

Jeszcze jednym użytkownikiem pudełek jest Małżon. Preferuje on jedzenie kanapek w pracy oraz czegoś na ciepło, kupił więc sobie w Decathlonie zestaw z torba termiczną. Torba ma kieszonkę na kanapki oraz dwa szczelne zakręcane pojemniki do włożenia w dolną część torby. Zestaw służy mu już od paru lat. Niestety plastik pudełek trochę się zniszczył od użytkowania w mikrofalówce, ale nadal są szczelne i nie zmieniły koloru.

Poza pudełkami użytkujemy również bidonówy do picia firmy Tefal oraz od niedawna butelki firmy Goodbyn. I jedne, i drugie mają niewielką pojemność (bidon 400 ml a butelka ok. 250), są szczelne i bardzo poręczne, w sam raz dla dzieci do szkoły.

Co najczęściej pakujesz do dziecięcej śniadaniówki?

Mam standardowy zestaw, który modyfikuję wg potrzeb. Najczęściej jest to kanapka z domowego pieczywa z ulubionymi dodatkami, np. z hummusem, serem wędzonym czy z wędliną. Poza tym dzieci dostają słupki ogórka, pomidorki, winogrona, mandarynki czy suszone owoce. Często pakuję im chrupki jaglane lub orzeszki.

Gdy mają więcej zajęć i dłużej zostają w szkole, staram się przygotować im makaron z ulubionymi dodatkami np. z pesto czy też kaszę manną w formie halawy (link poniżej) lub w wersji kokosowej. Czasem ląduje w śniadaniówce kawałeczek domowego ciasta, bułeczka czy też bakaliowe kulki albo batonik własnej roboty. Do ulubionych kulek należą te z czerwonej fasoli i daktyli (link poniżej). Syn bardzo lubi pieczone z curry kalafiory, a Córcia pieczone buraki z fetą. Oboje przepadają za sałatkami z pęczaku i warzyw sezonowych (linki poniżej).

Środa to nasz dzień naleśnika więc w każdy czwartek dzieci wcinają w szkole naleśniki z dodatkami jakie lubią najbardziej. Często przygotowuję ryż na sypko na kilka dni i do śniadaniówek pakuję go z różnymi dodatkami. Dzieci lubią np. ryż wymieszany z uprażonymi jabłkami z cynamonem, a ja usmażony z groszkiem, dymką i jajkiem 🙂 Obie te potrawy świetnie pakują się do lunchboxu i można je zjeść zarówno na zimno jak i na ciepło.

Jak wygląda to u Ciebie na co dzień? Kiedy zapełniasz pudełka, jak organizujesz gotowanie do lunchboxu? Czy przygotowujesz pudełka także dla siebie lub męża?

Przyznam szczerze, że szykuję śniadaniówki dla dzieci, dla siebie i Małżona i zazwyczaj robię to rano. Nie dotyczy to oczywiście sałatek czy pieczonych warzyw, ale już np. makaron do wzięcia z pesto gotuję rano. Mężowi obiad do odgrzania zwykle porcjuję wieczorem. Kanapki przygotowuję rano, wtedy też myję i pakuję owoce oraz warzywa.

Oczywiście menu do szkoły i pracy oraz do domu planuję z dużym wyprzedzeniem, więc rano muszę tylko fizycznie przygotować posiłek a nie go wymyślać. Często półprodukty np. ryż czy kaszę na sypko gotuję w większej ilości a potem, w kolejne dni, dodaję tylko różne dodatki.

Zazwyczaj jest tak, że w weekend przygotowuję też trochę przekąsek: małych bułeczek, rogalików czy ciastek, które trafiają przez cały tydzień do pudełek.

Jakie rady dałabyś rodzicom, którzy chcą zacząć gotować do śniadaniówki?

Przede wszystkim trzeba zapytać dzieci jak dużo czasu mogą w szkole poświęcić na jedzenie posiłków. Jeśli są to tylko chwile wybrałabym drobne przekąski i smakołyki w sam raz do wsunięcia na szybko.

Warto zaplanować z tygodniowym wyprzedzeniem to co codziennie będziemy wkładać do dziecięcego pudełka. Myślę, że fajnie jest poprosić dzieci o to, by zrobiły listę rzeczy jakie chciałyby zjeść w szkole a potem razem przygotować coś z tej listy lub wymyślić jeszcze inny smakołyk.

Jeśli dajemy dziecku drobne przekąski, miło by było dać ich trochę więcej by mogło się podzielić z kolegami.

Ja kiedy planuję dziecięce pudełka staram się myśleć o tym, ile posiłków w danym czasie w szkole dziecko powinno zjeść i sama sobie w głowie dzielę to co wkładam do śniadaniówki na poszczególne posiłki. Na początku robiłam Córci karteczki gdzie pisałam co, na której przerwie powinna zjeść, a potem sama już wiedziała co i jak.

Jakie przepisy do pudełka Twoje dzieci lubią najbardziej? Podziel się proszę swoimi najlepszymi przepisami.

Szczególnie polecam wypróbować:

Zachęcam do śledzenia Wiewióry na jej blogu Dzieje kuchennej Wiewióry oraz na Instagramie – Kuchenna Wiewióra, gdzie bardzo często publikuje lunchboxy swoich pociech. Na pewno każdy rodzic znajdzie tam mnóstwo inspiracji.

2 komentarze
1

Podobne posty:

2 komentarze

Janusz Bartoszek Blog 27/03/2019 - 9:57 pm

Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem pudełek przygotowywanych przez tą Panią. Szczerze mówiąc, sam chętnie zabiorę takie do pracy 😉

Odpowiedz
Izabela 27/03/2019 - 10:17 pm

Bloga Wiewióry znam i podpatruję od bardzo dawna. Cieszę się, że znalazła się tutaj na Filozofii i będzie mogła być zauważona przez szersze grono odbiorców. Obie jesteście dla mnie inspiracją, na Waszych przepisach jeszcze nigdy się nie zawiodłam! Pozdrawiam Was serdecznie 🙂

Odpowiedz

Skomentuj

* Korzystając z tego formularza, zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych osobowych przez stronę Filozofia Smaku

Ta strona korzysta z plików cookies w celu poprawienia jakości obsługi. Zaakceptuj Czytaj więcej: Polityka prywatności i plików cookies