Moja bento historia #4

przez Malwina

.

Dzień dobry, 

Tym razem moim gościem jest Kamila Jankowska, autorka bloga kulinarnego Smakowite.com. Kamila to przemiła kobietka, która od kilku lat mieszka na Półwyspie Iberyjskim. Dziś opowie Wam o kulturze jedzenia w Hiszpanii, swoich bezmięsnych lunchboxach oraz ulubionych pudełkach na jedzenie. Podzieli się także kilkoma sprawdzonymi przepisami na pyszny posiłek do pracy. W imieniu swoim i Kamili – zapraszam do lektury. 

***

Dzisiejszy post to już czwarty wpis gościnny na blogu na temat bento. Zachęcam do zapoznania się z wcześniejszymi tekstami: Magdaleny z JaponiaBliżejMoniki z Prawa ręka szefa Martynosi z blogu Codzienne Gotowanie


Jak zaczęła się Twoja przygoda z lunchboxami?


Mogę powiedzieć, że początki sięgają czasów podstawówki. Od dziecka interesowałam się gotowaniem i około trzeciej-czwartek klasy podstawówki zaczęłam sama szykować sobie kanapki do szkoły. Pamiętam jak hodowałam w swoim pokoju na parapecie kiełki i robiłam potem wielkie kanapki z mnóstwem warzyw i kiełków. Koledzy z klasy często się śmiali, że moje kanapki są większe ode mnie.

Gdy zaczęłam pracować jeszcze w Polsce, czasami zabierałam jedzenie z domu, często też jadłam w firmowej stołówce, zdarzało się jeść obiad na szybko przy biurku, bo nie było czasu. Moja przygoda z lunchboxami na poważnie zaczęła się, gdy przeprowadziłam się do Hiszpanii. Tutaj obiad to świętość. Nawet jeśli jest mnóstwo pracy i terminy gonią, przerwę na obiad trzeba zrobić. Mniej więcej połowa osób żywi się w barach, a połowa przynosi jedzenie z domu, więc nikogo nie dziwi obiad jedzony z pudełka. Ja prawie codziennie zabieram obiad z domu. Raz że dzięku temu mogę mieć krótszą przerwę obiadową (przerwy obiadowe nie wliczają się do czasu pracy) i wcześniej wyjść z pracy, dwa że jest tak taniej i zdrowiej. Lubię jeść w restauracjach, ale w dobrych restauracjach i gdy mam odpowiednio dużo czasu, by to celebrować, a nie na szybko w pierwszym lepszym barze w trakcie pracy. Poza obiadem zabieram też drugie śniadanie (kanapki, sałatki, mus czekoladowy itp.) i różne przekąski typu owoce, orzechy.

Opowiedz o swojej kolekcji lunchboxów


Początkowo korzystałam z najzwyklejszego w świecie pudełka, ale po tym jak kilka razy wylał mi się sos lub zupa w torbie, postanowiłam zainwestować w szczelne lunchboxy. Obecnie mam kilka pudełek różnych firm, mam nawet 2 pudełka przywiezione z Japonii, ale najczęściej korzystam z lunchboxów Valira. Spełniają moje wszystkie wymagania – niedrogie, w 100% szczelne, nie odbarwiają się podczas podgrzewania potraw w mikrofalówce, bardzo łatwo się je zamyka i otwiera, mają świetny kształt, większe są prostokątne, a mniejsze kwadratowe i dzięki temu idealnie mieszczą się nawet w damskiej torebce. Do pudełek valira mam torbę termiczną tej samej firmy w dość zwariowanych kolorach, ale w ofercie są też gładkie, czarne torby.

Czasami zdarza mi się kupować jedzenie na wynos albo zamawiamy z mężem jedzenie do domu. Zostawiamy wtedy małe pudełeczka po sosach, wykorzystuję je potem np. na ser do makaronu itp.

Jak to wygląda u Ciebie na co dzień?


Wszyscy moi czytelnicy wiedzą, że preferuję szybkie i łatwe potrawy. Oczywiście zdarza mi się czasami spędzić kilka godzin w kuchni i przygotować coś ekstra, ale na co dzień robię raczej proste dania. Jeśli gotuję coś bardziej pracochłonnego, to z reguły większą ilość i część zamrażam. Prawie zawsze mam w zamrażarce jakieś wegetariańskie kotlety i jakiś sos lub danie jednogarnkowe typu chilli sin carne.

Na obiady w pracy zabieram najczęściej coś do odgrzania. Bywa, że jemy kolację na ciepło i to, co zostanie, ląduje w lunchboxie. Czasami specjalnie przygotowuję jedzenie do pracy, z reguły gotuję wtedy na 2 dni. Ostatnio z mężem na kolację najczęściej jemy sałatki, a na obiady zabieramy coś innego. Gdy nie mam czasu gotować, wtedy wyciągam z zamrażarki jakieś kotlety czy sos i dogotowuję do tego szybko ryż, kaszę lub makaron.

Pudełka do pracy szykuję zawsze wieczorami. Rano jestem zaspana i zawsze się śpieszę, więc często dzień wcześniej przygotowuję sobie też śniadanie. Do lunchboxów pakuję to, co normalnie zjadłabym w domu na obiad. Nie jem mięsa, więc są to najprzeróżniejsze kotlety wegetariańskie np. kotlety z bakłażana, ryż, kasza, makaron lub ziemniaki z różnymi sosami, dania jednogarnkowe np. chilli sin carne. Czasami zabieram też gęstą zupę np. harirę .

Dlaczego warto zacząć swoją przygodę z lunchboxami?


Jesteśmy tym, co jemy. Odżywiając się zdrowo, dbamy o własne zdrowie i lepsze samopoczucie. Obecnie żyjemy w czasach, gdy większość ludzi żyje w biegu. Warto zwolnić na chwilę i zjeść dobry obiad.


„Warto zwolnić na chwilę i zjeść dobry obiad.”

Skąd czerpiesz inspiacje?


Jak już wcześniej wspomniałam zwykle gotuję proste dania, a do moich lunchboxów trafiają potrawy, które jem też na obiady w domu. Bardzo często wymyślam sama przepisy. Inspiruję się książkami kucharskimi, blogami, zdjęciami na Pintereście Instagramie.

Czy masz jakieś wskazówki dla osób zaczynających 

swoją przygodę z bento?


1.   Po pierwsze trzeba zaopatrzyć się w dobry, najlepiej szczelny lunchbox. Warto kupić od razu 2-3 pudełka, będziecie mogli wtedy przygotować lunchboxy od razu na większą ilość dni i tym samym zaoszczędzić czas.

2.  Do lunchboxu można zapakować większość potraw, które jecie w domu. Należy uważać z potrawami, które szybko się psują (np. sushi z surową rybą), bo można się zwyczajnie zatruć. Nie polecam też sałatek na bazie sałaty, zwłaszcza z pokrojonymi pomidorami, gdyż po kilku godzinach nie wyglądają zbyt apetycznie. Ja zabieram co najwyżej samą sałatę bez żadnych dodatków lub z dodatkiem pestek i do tego w osobnym pojemniczku sos.

3.  Co najważniejsze – przygotowanie bento jest łatwe i wcale nie musi być pracochłonne. Oczywiście można spędzić kilka godzin na wykrawaniu zwierzątek z warzyw i misternym układaniu wszystkiego w pudełku, ale równie dobrze sprawdzi się prosty makaron z sosem pomidorowym. Przygotowując kolację, zróbcie o jedną porcję więcej i zapakujcie ją do lunchboxu.

„Przygotowanie bento jest łatwe i wcale nie musi być pracochłonne”. 

Twoje pewniaki do lunchboxu


Jeśli macie w pracy możliwość podgrzania obiadu, możecie zabrać właściwie większość potraw. Dobrze się sprawdzają wszelkie makarony, kasze i ryże z sosami. Bardzo polecam domowe kotlety (np. z komosy ryżowej, z kapusty, z kalafiora), paellę risotto .

Z potraw, które dobrze smakują na zimno polecam m.in. sałatkę z kaszy gryczanej, makaron z groszkiem zielonym, szparagi w cieście francuskim, muffinki jajeczne. Po więcej inspiracji zapraszam na mojego bloga Smakowite.com.

Jak Wam się podoba bento w wydaniu Kamili? Koniecznie zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza. 

8 komentarzy
0

Podobne posty:

8 komentarzy

Kate 04/04/2017 - 8:41 am

Super! Dla mnie mega inspiracja. Też od jakiegoś czasu robię sobie lunchboxy, ale często brakuje mi pomysłów co do nich upakować żeby przetrwać cały aktywny dzień 🙂

Odpowiedz
Monika - Twoja Asystentka 04/04/2017 - 8:42 am

bardzo ciekawy wpis, dzięki niemu poznałam nowy ciekawy blog – ja też nie jem mięsa, więc dla mnie to nowe źródło ciekawych inspiracji na wegetariańskie drugie śniadania w pudełku.
Miałaś bardzo dobry pomysł na ten cykl!

Odpowiedz
smakowite 04/04/2017 - 9:12 am

Cieszę się!

Odpowiedz
Monika St 04/04/2017 - 12:15 pm

Apetycznie wszystko wygląda 😉

Odpowiedz
Agata Szczygiel 11/04/2017 - 6:46 am

Bardzo smakowite 🙂 Nie mam w pracy możliwości podgrzewania niczego, więc zostają mi sałatki, ale inspiracja jak najbardziej jest. Pozdrawiam!

Odpowiedz
Places and Plants Blog 11/04/2017 - 6:50 am

Bardzo inspirujący wpis, dziękuję! Do pracy nie wykorzystam bo na razie pracuję zdalnie, ale za to czuję, że rozwinę skrzydła na piknikach 😀 Wpanij do mnie na bliga na wegańskie jajka faszerowane! Miłego dnia! Lisia Kita z Places and Plants

Odpowiedz
Agnieszka 17/11/2018 - 10:58 am

Odetchnęłam z ulgą. Moje bento wydawało mi się zbyt proste, w porównaniu do opcji full wypas jakie przygotowuje grupa make bento. Z powodów zdrowotnych kupuję tylko bio i eko, zaczęłam znajdować i doceniać proste smaki. Ledwo skropione oliwą i cytryną sałaty nie prezentują się tak ładnie. Nie podgrzewam w mikrofalówce z powodów ideologicznych (czyt.zdrowotnych), jeśli coś na ciepło to do piekarnika, więc najczęściej są to posiłki na zimno. Po przeczytaniu tego wpisu wyleczyłam się z kompleksów. 😉 Mam nadzieję, Panno Malwinno, że nie popełnię zdrady, wpadając czasem na blog Kamili, bo już tam pędzę o chilli sin carne. Dzięki Wam obydwóm za inspiracje!

Odpowiedz
Malwina 18/11/2018 - 12:25 pm

Agnieszko, u Kamili znajdziesz całe mnóstwo fajnych przepisów. Leć i korzystaj 🙂

Odpowiedz

Skomentuj

* Korzystając z tego formularza, zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych osobowych przez stronę Filozofia Smaku

Ta strona korzysta z plików cookies w celu poprawienia jakości obsługi. Zaakceptuj Czytaj więcej: Polityka prywatności i plików cookies